Pracy zaczęłam szukać kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, czyli gdzieś w kwietniu. Interesowała mnie tylko praca na wakacje, ponieważ od zawsze wiedziałam, że pójdę na studia. Chciałam pracować za granicą, a dokładnie w Londynie. Po kilku dniach znalazłam ofertę pracy dla niani dwóch chłopców, jednak dowiedziałam się, że rodzina szuka kogoś na minimum rok. Wtedy dopiero zaczęłam myśleć nad zrobieniem sobie przerwy między nauką. Długo się nad tym zastanawiałam, rozmawiałam z mamą, siostrami i zdecydowałam, że napiszę do tej rodziny. Chciałam wyjechać do Londynu na rok. Zaczęliśmy pisać, rozmawiac, omawiać szczegóły, ale po kilku dniach dowiedziałam się, że znaleźli kogoś innego. I tak kilkanaście razy. Siedziałam na londynek.net całymi dniami obserwując nowe oferty. Chciałam pracować jako niania w polskiej rodzinie, bo mój angielski nie jest bardzo dobry, a chciałam się jakoś dogadać z rodzinką :) Jak się na coś uprę, to nie daje za wygraną. Dlatego nawet po dwudziestej odmowie i pięćdziesiątym nieodpisamym SMSie szukałam dalej. Kiedy już myślałam, że znalazłam rodziny rezygnowały. Mój upór przyniósł efekt ☺️ Znalazłam rodzinę i za 3 tygodnie zostanę au pair ☺️ Więcej o rodzinie w następnym poście ☺️
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz